niedziela, 27 maja 2012

Rozdział I


Czekałam na ten moment, kiedy usłyszę jak Max wychodzi z domu i będę całkiem sama. Będę miała czas dla swojej przyjaciółki. Podeszłam do łóżka i schyliłam się zaglądając pod nie. Wyciągnęłam pudełko. W, nim było wszystko, co dla mnie cenne. Pamiętnik, pamiątki, zdjęcia i moja przyjaciółka… Wyciągnęłam ją i usiadłam na łóżko.
- Witaj. Dawno się nie widziałyśmy.
Przyłożyłam żyletkę do swoich żył i zaczęłam się ciąć. Robiłam to za uczucie miłości, któro do mnie nigdy nie dotrze. Za to kim jestem, za to jak wyglądam i za wszystkich, którzy mnie nienawidzili. Krew ciekła mi z ręki na nogę. Cierpiałam. Nienawidziłam samej siebie. Byłam zrozpaczona. Straciłam rodziców. Zostali mi tylko Max i Nicola. Gdybym nie namawiała ich na te wakacje nie polecieliby tym samolotem… Nie rozbiliby się. Byli, by tu ze mną. Potrzebowałam mamy. Przechodziłam przez ten najgorszy okres. Okres dojrzewania. Szybko ocknęłam się z tego myślenia i pobiegłam do łazienki w moim pokoju. Zmyłam krew z ręki i nogi. Spojrzałam na odbicie w lustrze. Zobaczyłam kogoś, kto cierpi. Szybko wyszłam z łazienki i ubrałam luźne dresy i bluzę z kapturem. Zeszłam na dół usiadłam na kanapie i włączyłam telewizor. Leciały wiadomości. Mówili coś Justinie Bieberze. Nie miałam sił słuchać, chociaż to do mnie nie podobne, gdyż uwielbiam go i zawsze musiałam wszystko o, nim wiedzieć. Wyłączyłam TV i wszyłam z domu. Zamknęłam go na klucz i schowałam go do kieszeni. Jak na słoneczne LA było dość chłodnawo. Założyłam kaptur i ruszyłam w stronę domu kultury. Po kilkunastu minutach byłam na miejscu. Wiedziałam, że o tej porze Nicola kończy próby tańca. Zmierzałam w jej kierunku. Wychodziła z swoją grupą. Nicola nie miała tych samych problemów co ja. Wręcz przeciwnie. Wszyscy ją uwielbiali, kochali. Miała wielu przyjaciół. Gdy tylko mnie zauważyła pożegnała się ze znajomymi i podbiegła do mnie.
- Boże, Olivia wszystko ok.? wyglądasz strasznie! – Powiedziała tuląc się do mnie. – Chodź idziemy do mnie do domu.
Razem wtulone poszłyśmy do jej domu. Po kilku minutach już siedziałyśmy w jej pokoju.
- Olivia coś się stało? Nie wyglądasz dobrze.
- Ciężko mi.
- Wiem kochanie. Mi też byłoby ciężko po śmierci rodziców, ale pamiętaj masz mnie i Max’a. – Wtuliła się we mnie mocno. – Ale nie bądź smutna ok? Chodź pójdziemy pooglądać TV. – Złapała mnie za rękę i ciągnęła mnie do samego salonu.
- Ej, mała słyszałaś, że twój Bieber’ek ma przyjechać do LA. Będzie dawał koncert! – Uśmiechnęła się do mnie
- Żartujesz?! – Na samą myśl aż podskoczyłam.
- Nie! Mówili dziś w wiadomościach. A tak pyzatym to całe LA o tym tylko mówi. – Uśmiechnęła się do mnie i usiadła na sofie.
Zabrałam laptopa ze stołu i usiadłam obok Nicoli. Weszłam na portale plotkarskie i czytałam szczegóły dotyczące koncertu. Jak się okazało koncert miał być jeszcze w tym tygodniu i to za 5 dni.
- Olivia… Ja wiem, że ty chcesz iść, więc może wybrałybyśmy się razem?
- Żartujesz sobie ze mnie?! Przecież wiem, że za, nim nie przepadasz a ty jeszcze sama to zaproponowałaś. Jesteś najlepsza! – Przytuliłam się do nie i nie chciałam puścić.
Nagle do Nicoli ktoś zadzwonił. Wyszła z pokoju i weszła z powrotem po kilku sekundach.
- Serio?! Serio Olivia?! Rozmawiałyśmy o tym! Miałaś się nie ciąć!
- Skąd wiesz, że się cięłam?!
- Max widział krew i żyletkę na łóżku.
Czyżbym zapomniałam schować moją przyjaciółkę? Wiedziałam, że, jeżeli już to zrobię, to powinnam sprawdzić czy nie zostawiłam jakiś dowodów. Nicola i Max nie pozwalali mi na to, ale ja chciałam cierpieć. Ty było dziwne, ale ja chciałam czuć ten bul. Odwróciłam się plecami do Nicoli i dalej czytałam szczegóły o koncercie.
- Nie rób sobie żartów! Wiesz dobrze, że nie uciekniesz od tej rozmowy. – Usiadła obok mnie i mnie przytuliła. – Wiem, że ci ciężko. Każdemu z nas jest ciężko. Nie będę cię prosiła o to byś się nie cięła. – Popatrzyła na mnie błagalnym wzrokiem - Ja i tak wiem, że ty to zrobisz. Nie mam siły na to już. – Zrezygnowana oparła się o sofę i włączyła sobie TV.
- Przepraszam. – Wtuliłam się w nią a ona podciągnęła mi rękaw od bluzy. Patrzyła na mnie ze złością w oczach, ale też nadzieją, że już więcej tego nie zrobię.
- Spindalaj mi stąd! – Powiedziała.
- Kocham cię!
- Ja ciebie też, ale na tą chwile mam ochotę cie… no nie wiem. Udusić?! - Popatrzyła się na mnie przepraszająco.
- Śmiało, ale po koncercie Justna! – Wystawiłam jej język. – Na razie. Pisz jak co! – Wyszłam z jej domu i ruszyłam w stronę swojego.
Bałam się do niego wchodzić. „ Co powie Max? Hymn. Wolę nie wiedzieć. ” Mówiłam sobie w myślach. Zakradłam się po cichu do domu, lecz zdradliwe schody wydały mnie skrzypiąc w niebo głosy.
- Oliviaaaaa!!!
- Naraa! – Uciekłam do pokoju i zamknęłam go na klucz.
-Otwórz je! Olivia! Teraz ! – Walił w drzwi pięściami. – Musimy porozmawiać, Olivia!
- Jest wszystko ok. Rozmawiałam z Nicolą! Daj mi teraz spokój! Jestem zmęczona…
Nim się obejrzałam zrobiło mi się słabo. Położyłam się na łóżku. Nie obchodziło mnie jak długo będzie tam stać. Zasnęłam. 

______________________________________

mój pierwszy rozdział ^__^ Na razie jest nudny bo to pierwszy więc no...  Jutro następna część ;)

~tajemniczax3

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz